<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Epizod: Boston &#187; Social</title>
	<atom:link href="http://epizod.moskale.org/category/social/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://epizod.moskale.org</link>
	<description>Refleksje ze studiów w Bostonie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Dec 2010 18:12:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
		<item>
		<title>Dla spragnionych ojczystej mowy</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2010/04/09/dla-spragnionych-ojczystej-mowy/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2010/04/09/dla-spragnionych-ojczystej-mowy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Apr 2010 02:20:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.moskale.org/?p=361</guid>
		<description><![CDATA[Trzódka piegży drży na wietrze, chrzęszczą w zbożu skrzydła chrząszczy, wrzeszczy w deszczu cietrzew w swetrze drepcząc w kółko pośród gąszczy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trzódka piegży drży na wietrze, chrzęszczą w zbożu skrzydła chrząszczy, wrzeszczy w deszczu cietrzew w swetrze drepcząc w kółko pośród gąszczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2010/04/09/dla-spragnionych-ojczystej-mowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>It&#8217;s nice</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2010/02/21/amerykanskie-eufemizmy/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2010/02/21/amerykanskie-eufemizmy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 03:26:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.moskale.org/?p=353</guid>
		<description><![CDATA[Od dłuższego czasu chciałem coś napisać na temat amerykańskich eufemizmów, czy po prostu na temat tutejszej poprawności politycznej. Amerykanie bardzo często nie potrafią być ze sobą szczerzy i gdy mają wyrazić negatywną opinię, często uciekają się do utartych zwrotów, które dla osób spoza tego kraju mogą brzmieć całkiem pozytywnie, choć wcale nie powinny. Jeżeli Amerykanom [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od dłuższego czasu chciałem coś napisać na temat amerykańskich eufemizmów, czy po prostu na temat tutejszej poprawności politycznej. Amerykanie bardzo często nie potrafią być ze sobą szczerzy i gdy mają wyrazić negatywną opinię, często uciekają się do utartych zwrotów, które dla osób spoza tego kraju mogą brzmieć całkiem pozytywnie, choć wcale nie powinny. Jeżeli Amerykanom się coś podoba (książka, film, jedzenie) to wyrażają to z reguły bardzo entuzjastycznie, używając gestów i wielu miłych słów, często z przesadą choć wtedy wiadomo, że im się coś spodobało. W przeciwnym wypadku używają różnych zwrotów, w zależności od tego jak bardzo im się coś nie spodobało: &#8220;it&#8217;s nice&#8221; na przykład znaczyłoby &#8220;takie sobie&#8221;, &#8220;it&#8217;s interesting&#8221; to &#8220;kiepskie, słabe&#8221;, ale już &#8220;it&#8217;s different&#8221;, albo &#8220;it&#8217;s unique&#8221; to totalna klapa, tragedia. Rzadko kiedy usłyszy się &#8220;I didn&#8217;t like it&#8221;, czy jeszcze mocniejsze wyrażenie, bo Amerykanie nie chcą zranić niczyich uczuć.. Teraz już to rozumiem, ale parę lat temu traktowałem te rzeczy dosłownie. Co gorsza, osoby które otwarcie wyrażają swoje zdanie często szokują, lub nawet są nielubiane za &#8220;nadmiar szczerości&#8221;. Dzisiaj już wiem, kiedy ugryźć się w język, choć męczy mnie ta wieczna dyplomacja &#8211; polityczna poprawność tylko ogranicza naszą komunikację.. Na szczęście w Polsce tej mody jeszcze nie zauważyłem, bo rodzina i znajomi wciąż zanim mnie powitają to zdążą powiedzieć, że przytyłem 2kg :-) I to mi się podoba, od razu wiem na czym stoję ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2010/02/21/amerykanskie-eufemizmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rodzinnych i spokojnych</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2009/12/23/rodzinnych-i-spokojnych/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2009/12/23/rodzinnych-i-spokojnych/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Dec 2009 03:33:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.moskale.org/?p=350</guid>
		<description><![CDATA[Kochani! To dopiero piąty wpis w tym roku, ale nie poddaję się, blog w końcu ruszy. Staram się poświęcać maksymalnie pisaniu doktoratu, dlatego nie mam za wiele czasu na blog, ale to się niebawem skończy. Zmieniłem wygląd, a to już duży krok do przodu ;-) Chciałbym życzyć Wam przede wszystkim spokojnych, rodzinnych i relaksujących świąt! [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kochani! To dopiero piąty wpis w tym roku, ale nie poddaję się, blog w końcu ruszy. Staram się poświęcać maksymalnie pisaniu doktoratu, dlatego nie mam za wiele czasu na blog, ale to się niebawem skończy. Zmieniłem wygląd, a to już duży krok do przodu ;-) Chciałbym życzyć Wam przede wszystkim spokojnych, rodzinnych i relaksujących świąt! Bez komercji, bez stresu, biegania i smutków! Może ktoś na ten blog jeszcze zagląda i te życzenia sobie przeczyta. Serdecznie Was pozdrawiam, do przeczytania!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2009/12/23/rodzinnych-i-spokojnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W 48 godzin z Berlina do Bostonu</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2009/05/03/w-48-godzin-z-berlina-do-bostonu/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2009/05/03/w-48-godzin-z-berlina-do-bostonu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 May 2009 20:48:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.wordpress.com/?p=313</guid>
		<description><![CDATA[Ten wpis miał się pojawić na blogu 4 miesiące temu, kiedy historia naszego lotu z Europy do Stanów jeszcze we mnie wrzała. To był najgorszy lot z pośród wszystkich do tej pory, i wcale nie otrzymał tego miana na podstawie jakichś problemów technicznych w powietrzu. Zacznę od tego, że lot z Berlina do Bostonu, z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-2-375">


	<!-- Piclense link -->
	<div class="piclenselink">
		<a class="piclenselink" href="javascript:PicLensLite.start({feedUrl:'http://epizod.moskale.org/wp-content/plugins/nextgen-gallery/xml/media-rss.php?gid=2&amp;mode=gallery'});">
			[View with PicLens]		</a>
	</div>
	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-16" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/img_0007.jpg" title="W spokoju czekaliśmy aż samolot wreszcie wyruszy ku pasowi startowemu.." class="shutterset_set_2" >
								<img title="Bułeczki, jajeczka, jak miło" alt="Bułeczki, jajeczka, jak miło" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/thumbs/thumbs_img_0007.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-17" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/img_0008.jpg" title="W beznadziejnym oczekiwaniu na załatwienie nowego biletu." class="shutterset_set_2" >
								<img title="Dramat" alt="Dramat" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/thumbs/thumbs_img_0008.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-18" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/img_0010.jpg" title="Takie danie nam zaserwowali Francuzi, bon appetit!" class="shutterset_set_2" >
								<img title="Obiad" alt="Obiad" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/thumbs/thumbs_img_0010.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-19" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/img_0017.jpg" title="Tak nam przyszło spędzić romantyczną noc w Paryżu.." class="shutterset_set_2" >
								<img title="W świetle reflektorów" alt="W świetle reflektorów" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/thumbs/thumbs_img_0017.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-20" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/img_0024.jpg" title="Nad ranem zrobiło się nieco zimniej, owinąłem Elenę wszystkim co mieliśmy pod ręką." class="shutterset_set_2" >
								<img title="Wczesnym porankiem" alt="Wczesnym porankiem" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/thumbs/thumbs_img_0024.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-21" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/img_0045.jpg" title="Corolla on the rocks, please!" class="shutterset_set_2" >
								<img title="Corolla w lodzie" alt="Corolla w lodzie" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/berlin-boston-w-48h/thumbs/thumbs_img_0045.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-clear'></div>
 	
</div>

<p>Ten wpis miał się pojawić na blogu 4 miesiące temu, kiedy historia naszego lotu z Europy do Stanów jeszcze we mnie wrzała. To był najgorszy lot z pośród wszystkich do tej pory, i wcale nie otrzymał tego miana na podstawie jakichś problemów technicznych w powietrzu. Zacznę od tego, że lot z Berlina do Bostonu, z przesiadką w Paryżu powinien trwać ok. 9-10 godzin, a skończyło się na 48-iu..</p>
<p>To był początek stycznia i akurat tej nocy, w której jechaliśmy od rodziny w Zielonej Górze do Berlina, nad zachodnią Polską i wschodnimi Niemcami szalała śnieżyca. Z Zielonej Góry wyjeżdżaliśmy ok. 4 nad ranem, samolot wylatywał z Berlina o 9:30. Ta trasa, w normalnych warunkach, powinna nam zająć nie więcej niż 4 godziny, więc mieliśmy pewien zapas czasu. Niestety, śnieżyca rozhulała się na dobre, zaskoczyła zielonogórskich drogowców i przejazd przez samo miasto był taneczny, dopiero na trasie zobaczyliśmy asfalt.. Jechaliśmy ostrożnie do granicy z Niemcami mając pewność, że niemieccy drogowcy nie zostali zaskoczeni i na autobahnie popędzimy lewym pasem prędko do celu. Po jakimś czasie okazało się, że drogowcy za miedzą faktycznie nie byli zaskoczeni, ale.. postanowili o 6 nad ranem zamknąć jeden z dwóch pasów i tam dopiero utknęliśmy na dobre, jadąc 30-tką za pługiem. Kiedy autostrada nareszcie otworzyła pełną gębę i mogliśmy nadrobić zaległości (GPS był w tych chwilach okrutny ze swoją prezycją czasu przyjazdu do celu), na mokre drogi wyjechało poranne towarzystwo zmierzające ku pracy w stolicy, no i utknęliśmy ponownie. Tego chyba nie da się opisać, do tego wszystkiego mój stres był spotęgowany potrzebą, której nie mogłem zrealizować będąc w korku i nie mając na to absolutnie czasu! Na lotnisko dojechaliśmy parę minut po 9-tej, byłem już przekonany, że  na samolot się nie dostaniemy. Na domiar wszystkiego, zmarnowaliśmy kolejnych parę minut szukając odpowiedniej bramki. Suma sumarum, udało nam się zalogować i to chyba tylko dzięki temu, że samolot miał 30-minutowe spóźnienie. Kiedy oddaliśmy nasz bagaż dalej nie mogłem uwierzyć, że się udało.. Wtedy jednak nie miałem pojęcia, że nasza długa podróż dopiero się zaczęła…</p>
<p>Lot do Paryża odbył się bezproblemowo, ale już zaraz po lądowaniu zaczęły się cyrki.. Lotnisko Charles’a de Gaulle jest ogromne, ale moim zdaniem kiepsko zorganizowane. Mimo spóźnienia w Berlinie, wciąż mieliśmy 1.5 godziny na przesiadkę, ale samolot na przykład zmarnował 30 minut dojeżdżając z pasa startowego do terminalu! Następnie okazało się, że aby przejechać z tego miejsca do naszego terminalu, skąd odlatywał samolot do Newarku, musieliśmy odbyć odprawę celną i pojechać autobusem.. Kierowca autobusu, nie wiedzieć czemu, otwierał tylko jedne drzwi (pomimo próśb pasażerów o otwarcie pozostałych) i kiedy tłum ludzi z podręcznymi walizkami przepychał się do wyjścia, kolejne minuty uciekały.. Terminal okazał się potężny, ok. kilometra długości! Nasza bramka oczywiście nie była blisko, a Francuzi zdążyli nam zrobić jeszcze jedną kontrolę osobistą i bagażu. Byliśmy ostatnimi pasażerami wpuszczonymi na pokład, udało się..</p>
<p>Krótko po tym jak zajęliśmy bardzo dobre miejsca na pokładzie, zdjęliśmy buty, rozłożyliśmy się w błogim spokoju, wciąż nie wierząc, że nam się udało dostać na tem samolot. Wkrótce poinformowano nas, że z powodu warunków atmosferycznych mamy godzinne opóźnienie. Za oknem faktycznie było widać jak pada śnieg, ale to już nie była żadna śnieżyca, śniegu było może 2 centymetry na płycie. Miałem w ręku książkę, stewardessy podały nam napoje, było błogo. Wychodziliśmy z założenia, że skoro nas wpuścili na pokład, to przecież w końcu polecimy, a spóźnienie to już mniej istotna rzecz. Kiedy dobiegł końca czas spóźnienia, pilot poinformował nas, że załoga usuwa lód z pasa startowego i, że za 1-2 godziny polecimy. To już nas zaczęło trochę martwić, ale cóż, stewardessy podały obiad, wino, puścili film, znowu było błogo, mimo że od 4 godzin siedzieliśmy w samolocie, a samolot w terminalu jak kura na grzędzie. Niestety, po upływie kolejnych 30 minut pilot ogłosił, iż lot zostaje anulowany, a stewardessy poinformują nas co mamy robić dalej. Przez 10-15 minut ludzie siedzieli, pakowali podręczne bagaże, ale w sumie nikt nie wychodził, aż w końcu ktoś podłapał, że musimy opuścić pokład i załatwić sobie nowe bilety w terminalu…</p>
<p>Zmęczenie dawało nam się powoli odczuć, to już była godzina 18, a my od 3 nad ranem byliśmy na chodzie. Teraz do tego uczucia doszedł stres i przede wszystkim brak informacji. W owczym pędzie doszliśmy do dużego pomieszczenia z biurem obsługi klientów Air France. Jak się później dowiedzieliśmy, tego dnia anulowano 15 innych lotów zagranicznych – w tej jednej sali znalazło się ok. 2-3 tysięcy ludzi, z płaczącymi maluchami, krzyczącymi dziećmi i zmęczonymi ludźmi, którzy chcieli się jakoś stąd wydostać. Elena znalazła nowo otwartą kolejkę i już po 40 minutach byliśmy czwarci w kolejce do pracownika AF (kolejek było kilkanaście, w każdej po kilkadziesiąt osób). Czwarci w kolejce, ileż można czekać? Dwie godziny! Tyle czasu minęło, zanim mogliśmy cokolwiek załatwić, bo każdy pasażer przedstawiał całe grupy i każda osoba wymagała osobnej uwagi. Podczas tych dwóch godzin irytacja i zażenowanie sytuacją wzbierały się u wszystkich obecnych, dochodziło do wielu nieprzyjemnych sytuacji – nie stałeś tutaj, ja mam tylko jedno pytanie, to moje miejsce, itd…Ale najbardziej irytował nas fakt, że wg plotek nie było już miejsc w hotelach i może być bardzo ciężko znaleźć sobie miejsce na samolocie następnego dnia… Hotele faktycznie zostały już wypchane, ale miejsce na samolocie się dla nas znalazło. Tutaj zastanwia mnie tylko jeden fakt – anulowano 15 lotów, ale ani jednego nie stworzono, więc te 2-3 tysiące osób musiano gdzieś upchać! Jak to w ogóle możliwe? Nasz lot okazał się tym samym, którym mieliśmy polecieć tego dnia. Pozostało jedynie spędzić noc w terminalu…</p>
<p>Według zapewnień biura obsługi klienta, mieliśmy otrzymać koce, wodę, jedzenie, a sklepy na terminalu pozostaną otwarte dłużej. Okazało się, że za obiad miała nam wystarczyć kanapka i herbata, a śniadanie ciastko i herbata. Koce Elena gdzieś znalazła, wodę przypadkowo dostała od stewardessy innego lotu i tyle. Pozostało nam położyć się na wykładzinie, przykryć kocem i w taki właśnie sposób spędzić romantyczną noc w Paryżu.. Oczywiście rozważaliśmy wyjazd do miasta, ale było już bardz późno i byliśmy przemęczeni.</p>
<p>Następnego dnia okazało się, że nasz samolot jest spóźniony o 2 godziny.. W tym momencie to już nie miało wielkiego znaczenia, martwiliśmy się jedynie o to, czy w ogóle polecimy. Po kolejnej odprawie!! dostaliśmy się na pokład i samolot wystartował…. Już byłem skłonny przełknąć irytację i zapomnieć o wszystkim, kiedy z naszymi głowami podniosły się wrzaski(to ponoć był płacz, ale ja bym to zakwalifikował jako agonoalny krzyk) trzech rozpieszczonych maluchów. Bite 8 godzin albo jeden z nich ryczał jak wół, albo drugi kopał nasze siedzenia kolanami. W końcu zebrało mi się i powiedziałem parę słów, spodziewając się usłyszeć jedno „przepraszam”, choć jedno zadośćuczynienie… Francuska para przyjęła jednak moją skargę jako potwarz i stwierdzili, że robią wszystko co mogą, aby je uspokoić. Uwierzcie mi, ja takich małych drapieżników nie widziałem w całym życiu, a leciałem samolotem już wiele razy. Są sposoby, aby dziecko przynajmniej na 10 minut uspokoić! Nic to oczywiście nie pomogło i we wrzasku wylądowaliśmy w Newarku.</p>
<p>40 minut czekaliśmy na przyjazd bagażu, który Air France po prostu zgubił. Nie tylko nasz bagaż, ale wszystkich osób w naszej sytuacji (znaliśmy już parę osób, a niektóre po prostu rozpoznaliśmy), został w Paryżu. Mi jeszcze przytrafił się nieprzyjemny incydent z celnikami, którzy trzymali mnie pół godziny nie tłumacząc dlaczego (czułem się jak ubogie dziecko, które prosi o azyl..), bo chcieli sprawdzić czy ja faktycznie robię tutaj doktorat, taki kaprys. Trzeba było zgłosić zaginięcie bagażu, 50 minut czekania w kolejnej kolejce!!</p>
<p>Do Newarku przyjechał po nas mój wujek, w drodze do jego domu, gdzie stał nasz samochód, zaczął padać zamarzający deszcz, Amerykanie mówią na to burza lodowa… A tego dnia mieliśmy jechać prędko do Bostonu (ok 400km) i wrócić do naszych obowiązków. Nic z tego, ledwo wszedłem do domu, przewracając się dwa razy na podjeździe, tak było ślisko. Drzewa wyglądały jakby były zrobione ze szkła. Następnego dnia mogliśmy wyruszyć w drogę, choć z powodu kiepskich warunków jechaliśmy godzinę dłużej niż zwykle.</p>
<p>Uff, po 48 godzinach dotarliśmy do Bostonu. Dopiero tydzień (sic!) później nasze bagaże przywiózł kurier – sponiewierane i brudne, choć w komplecie i bez ubytków. Byliśmy już przekonani, że przepadły na dobre.. Choć opowieść zrobiła się bardzo długa, i tak pominąłem wiele szczegółów i osób, które spotkaliśmy na drodze. Po tym wszystkim doszliśmy do wniosku, że już nigdy więcej nie polecimy z Air France i z międzylądowaniem w Paryżu.</p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2009/05/03/w-48-godzin-z-berlina-do-bostonu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>17.01.2009</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2009/04/04/17012009/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2009/04/04/17012009/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Apr 2009 18:16:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.moskale.org/?p=338</guid>
		<description><![CDATA[Dzień naszego ślubu w Polsce zbliża się nieubłaganie, raptem dwa miesiące i dwa tygodnie. Co prawda to właśnie datę 20.06 będziemy traktować jako naszą datę ślubu, to jednak nigdy nie zapomnimy tego co miało miejsce 17.01 tego roku, czyli naszego ślubu cywilnego. Sama ceremonia trwała zaledwie dwie minuty! Muszę przyznać, że two to wyjątkowo krótka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-1-338">


	<!-- Piclense link -->
	<div class="piclenselink">
		<a class="piclenselink" href="javascript:PicLensLite.start({feedUrl:'http://epizod.moskale.org/wp-content/plugins/nextgen-gallery/xml/media-rss.php?gid=1&amp;mode=gallery'});">
			[View with PicLens]		</a>
	</div>
	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-9" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/6 Wedding 1.JPG" title="Moment przed założeniem obrączek       " class="shutterset_set_1" >
								<img title="Jeszcze tylko zaręczeni" alt="Jeszcze tylko zaręczeni" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/thumbs/thumbs_6 Wedding 1.JPG" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/11 With this Ring 2.JPG" title="Zdjęcie tego nie pokazuje, ale ręka jej się trzęsła jak galareta ;-)" class="shutterset_set_1" >
								<img title="Elena zakłada mi obrączkę    " alt="Elena zakłada mi obrączkę    " src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/thumbs/thumbs_11 With this Ring 2.JPG" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-13" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/P1170032.JPG" title=".. na całe życie!" class="shutterset_set_1" >
								<img title="Zaobrączkowani..." alt="Zaobrączkowani..." src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/thumbs/thumbs_P1170032.JPG" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-12" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/P1170019.JPG" title="Sędzia, choć wygląda jak rzeźnik w sutannie, był wyjątkowo sympatyczny ;-)" class="shutterset_set_1" >
								<img title="Sędziwa fotka" alt="Sędziwa fotka" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/thumbs/thumbs_P1170019.JPG" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-11" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/P1170015.JPG" title="Po lewej moja ciocia z wujkiem, po prawej rodzice Eleny." class="shutterset_set_1" >
								<img title="Nowa rodzina" alt="Nowa rodzina" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/thumbs/thumbs_P1170015.JPG" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-14" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/P1170041.JPG" title="1 + 1 = 1 (to jest dopiero matematyka!)" class="shutterset_set_1" >
								<img title="Tort    " alt="Tort    " src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/thumbs/thumbs_P1170041.JPG" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-15" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/P1170047.JPG" title="Pierwsze wspólne zajęcie w stanie małżeńskim ;-)" class="shutterset_set_1" >
								<img title="Kroimy tort" alt="Kroimy tort" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/gallery/slub-cywilny/thumbs/thumbs_P1170047.JPG" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-clear'></div>
 	
</div>

<p>Dzień naszego ślubu w Polsce zbliża się nieubłaganie, raptem dwa miesiące i dwa tygodnie. Co prawda to właśnie datę 20.06 będziemy traktować jako naszą datę ślubu, to jednak nigdy nie zapomnimy tego co miało miejsce 17.01 tego roku, czyli naszego ślubu cywilnego. Sama ceremonia trwała zaledwie dwie minuty! Muszę przyznać, że two to wyjątkowo krótka chwila jak na decyzję, która na zawsze zmienia nasze życie. Sędzia odczytał odpowiednie słowa z kartki, my wypowiedzieliśmy słowa przysięgi, założyliśmy obrączki i zostaliśmy ogłoszeni mężem i żoną. Nie było muzyki, nie było puenty, to po prostu miało miejsce. Doprawdy dziwne uczucie! Myślę, że ślub kościelny mimo wszystko daje człowiekowi przeżyć ten moment w zupełnie inny sposób, nawet gdyby nie był on związany z bogiem. Oczywiście, nasza wizyta w urzędzie miasta Niskayuna (z którego pochodzi Elena) nie trwała 2 minuty, a przynajmniej 45 minut, ponieważ urządziliśmy tam małą sesję zdjęciową.</p>
<p>Po ceremoni ślubnej pojechaliśmy do pobliskiej restauracji, gdzie oprócz obiadu zjedliśmy również tort. Było bardzo miło, ale przez większość czasu miałem wrażenie, że to jakiś sen, że to nie ja jestem aktorem w roli głównej ;-) Od tego dnia minęło już2.5 miesiąca, a my wciąż przyzwyczajamy się do mówienia o sobie mąż i żona. I bardzo dobrze, bo chcemy jak najwięcej wrażeń zostawić na czerwiec. Poniżej parę fotek z tego dnia, szczególnie polecam pokaz slajdów.</p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2009/04/04/17012009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe miejsce</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2009/04/04/nowe-miejsce/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2009/04/04/nowe-miejsce/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Apr 2009 15:14:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.moskale.org/?p=336</guid>
		<description><![CDATA[Witam w nowej domenie! Mam nadzieję, że to już ostatnia lokalizacja tego bloga, mam zamiar być w posiadaniu moskale.org przez długi czas ;-) Niebawem zacznę znowu blogować, jest sporo do napisania, począwszy od naszego lotu z Polski do Stanów na początku stycznia ;-)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witam w nowej domenie! Mam nadzieję, że to już ostatnia lokalizacja tego bloga, mam zamiar być w posiadaniu moskale.org przez długi czas ;-) Niebawem zacznę znowu blogować, jest sporo do napisania, począwszy od naszego lotu z Polski do Stanów na początku stycznia ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2009/04/04/nowe-miejsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiedy Amerykanka wychodzi za Polaka&#8230;</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2009/01/12/kiedy-amerykanka-wychodzi-za-polaka/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2009/01/12/kiedy-amerykanka-wychodzi-za-polaka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Jan 2009 00:36:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.wordpress.com/?p=311</guid>
		<description><![CDATA[Już tydzień minął od naszego krótkiego pobytu w Polsce, choć w pewnym sensie czuję się jakby wyjazd wciąż trwał (o tym w następnym poście). Jak zwykle grafik był napięty, choć tym razem oprócz świąteczno-noworocznych spotkań doszły sprawy organizacyjne dotyczące naszego wesela. Przygotowaliśmy się przede wszystkim na batalię z Kościołem, ponieważ Elena jest baptystą, a nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już tydzień minął od naszego krótkiego pobytu w Polsce, choć w pewnym sensie czuję się jakby wyjazd wciąż trwał (o tym w następnym poście). Jak zwykle grafik był napięty, choć tym razem oprócz świąteczno-noworocznych spotkań doszły sprawy organizacyjne dotyczące naszego wesela. Przygotowaliśmy się przede wszystkim na batalię z Kościołem, ponieważ Elena jest baptystą, a nie katolikiem. W Polsce większość ludzi początkowo kojarzy kościół baptystyczny z jakąś sektą, a to przecież jedynie kościół protestancki. Tak czy inaczej, po dwóch wizytach w parafii okazało się, że nie będzie większego problemu ze ślubem kościelnym. Dopięliśmy zatem sprawy imprezy, zespołu, fotografa, video, zaproszeń, itd, itd.. W drugim tygodniu, kiedy myśleliśmy, że temat wesela powoli się zamyka, udaliśmy się do Urzędu Stanu Cywilnego, aby upewnić się, że nie będzie problemu w sprawach formalnych. No i tu spotkało nas wielkie zaskoczenie..</p>
<p>Polski USC wymaga od Eleny przedstawienia dokumentu, którego Elena nie może dostać, ponieważ Stany Zjednoczone takiego nie wydają, a co najbardziej paradoksalne, <strong>USC o tym dobrze wie</strong>! Ale o wszystkim po kolei.. Aby wziąć ślub cywilny (lub konkordatowy) w Polsce, wymagane są dwa dokumenty &#8211; akt urodzenia oraz pozwolenie na zawarcie związku małżeńskiego. W moim przypadku nie ma z tym żadnego problemu, ponieważ USC sprawdza w rejestrze czy byłem już kiedyś żonaty, wyciąga akt urodzenia i po skasowaniu 60zł wydaje oba dokumenty, z czego ten drugi jest ważny przez 60 dni. W przypadku Eleny akt urodzenia nie jest problemem, ale pozwolenie na zawarcie związku jest już dużą przeszkodą. W Stanach nie ma USC, związki małżeńskie zawiera się po okazaniu aktu urodzenia oraz złożeniu przysięgi, że jest się stanu wolnego &#8211; żaden urząd nie posiada krajowego rejestru małżeństw. Urzędy miast wydają pozwolenia na zawarcie związku małżeńskiego, które jest ważne tylko w danym stanie, np. California nie uznaje pozwolenia z Nevady, trzeba je wyrobić w Californii. Jakie to ma znaczenie? Takie, że Elena nie może przedstawić pozwolenia o skali federalnej &#8211; chyba, że załatwiłaby 50 takich dokumentów, po jednym z każdego stanu&#8230; Polski USC dobrze o tym wie, nawet opublikował książeczkę dla urzędników, w której wyliczone są państwa, które nie wydają odpowiedniego pozwolenia. Jaka jest zatem procedura? Należy udać się do sądu rodzinnego, założyć sprawę i prosić sąd o zniesienie takiego wymogu&#8230;</p>
<p>Zadzwoniłem do sądu rodzinnego w Lesznie.. nie ma sędziów, najwcześniej można rozpocząć proces za dwa tygodnie, potem w sądzie muszą pojawić się strony, sąd rodzinny rozpatrzy sprawę i jak wyda werdykt, trzeba czekać 3 tygodnie na jego uprawomocnienie. Elena oczywiście nie może być w tym czasie w Lesznie &#8211; musi mieć pełnomocnictwo. Według polskiego prawa pełnomocnikiem może być najbliższa rodzina, lub prawnik &#8211; czyli w jej przypadku byłby to prawnik. Aby sąd rodzinny pozytywnie rozpatrzył nasz wniosek, musielibyśmy załatwić prawo do zawarcia związku w Stanach i razem z aktem urodzenia przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego. Następnie sąd rodzinny skontaktowałby się z ambasadą USA i dowiedział jakie prawo obowiązuje w stanie, w którym wydane zostało pozwolenie. Znajomy prawnik miał podobną sprawę z obywatelem Ukrainy &#8211; sądowi zajęło to 2 miesiące! Oczywiście za wszystkie usługi &#8211; adwokackie, sądowe, tłumaczenia trzeba płacić. Co najgorsza, nie ma tak naprawdę gwarancji, że sąd pozytywnie rozpatrzy sprawę.</p>
<p>Jakby udało nam się załatwić zwolnienie z sądu, Elena i ja oraz tłumacz przysięgły musielibyśmy stawić się w USC i podpisać kolejny dokument. I dopiero wtedy można byłoby zawrzeć związek małżeński w Polsce. Mamy za wiele do zaryzykowania w tym wypadku, bo jeżeli nie zostanie to załatwione na czas, nasz ślub nie mógłby się odbyć, bo Kościół nie odprawi już jedynie ślubu kościelnego &#8211; może być albo konkordatowy, albo kościelny po cywilnym. W takim układzie doszliśmy do wniosku, że trzeba wziąć cywilny ślub w Stanach i w Polsce tylko kościelny.</p>
<p>W urzędzie miasta Niskayuna w stanie Nowy Jork, z którego pochodzi Elena, <strong>25 minut</strong> zajęło nam wydrukowanie odpisu aktu urodzenia Eleny, wystawienie pozwolenia na zawarcie związku małżeńskiego oraz ustanowienie daty ślubu cywilnego (17 stycznia). Urzędniczka jedynie poprosiła mnie o amerykańskie prawo jazdy oraz akt urodzenia i jego tłumaczenie &#8211; myślę, że nie musiało być nawet od przysięgłego. Oba dokumenty zabrałem ze sobą, żaden z nich nie musiał pozostać w urzędzie. W stanie Nowy Jork od wystawienia pozwolenia trzeba odczekać 24 godziny na zawarcie związku, w New Jersey tydzień, a w Nevadzie wcale &#8211; dzięki temu np. w Las Vegas można się ożenić ekspresowo, przejeżdżając przez Drive-Thru Chapel..</p>
<p>Ta biurokratyczna beznadzieja pokazuje, że każdy system ma swoje bolączki. A przy okazji tutaj dobrze widać na jakiej zasadzie funkcjonują poszczególne stany w USA &#8211; to są naprawdę autonomiczne jednostki, w wielu sprawach. Dzięki temu, że tak funkcjonuje tutaj prawo w zakresie małżeństwa, teoretycznie można byłoby mieć 50 żon &#8211; za to oczywiście grozi więzienie, ale nie jest oczywiste, kiedy ktoś się o tym dowie. Ciekawe sytuacje mają również miejsce, kiedy pewne rzeczy są legalne w jednym stanie, a w drugim już nie. Na przykład w Massachusetts homoseksualiści mogą zawrzeć związek małżeński, a w Ohio już nie. Ponieważ jednak każde małżeństwo jest uznawane przez wszystkie stany, Bolek i Lolek z Bostonu są traktowani jako małżeństwo również w Ohio.. Swoją drogą, takiej autonomii na pewno nie będą miały państwa członkowskie UE po ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Im dłużej mieszkam w Stanach tym bardziej doceniam podział prawa na stanowe i federalne, mimo iż czasami wydaje się ono bardzo śmieszne :-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2009/01/12/kiedy-amerykanka-wychodzi-za-polaka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Do Was</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/do-was/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/do-was/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Oct 2008 03:30:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.wordpress.com/?p=249</guid>
		<description><![CDATA[W końcu zebrałem się w sobie i wrzuciłem parę fotek i tekstu do bloga, teraz powinno to już jakoś się potoczyć. Muszę przyznać, że mimo wszystko blog spełniał swoje zadanie i większość ludzi, z którymi później rozmawiałem telefonicznie wiedziała o zmianach w moim życiu. Od czasu jak na blogu zapanowała nikczemna cisza, mam wrażenie, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W końcu zebrałem się w sobie i wrzuciłem parę fotek i tekstu do bloga, teraz powinno to już jakoś się potoczyć. Muszę przyznać, że mimo wszystko blog spełniał swoje zadanie i większość ludzi, z którymi później rozmawiałem telefonicznie wiedziała o zmianach w moim życiu. Od czasu jak na blogu zapanowała nikczemna cisza, mam wrażenie, że rodzina i znajomi nie mają pojęcia o tym co się dzieje w moim życiu.</p>
<p>WordPress wprowadził parę nowości do swojego silnika blogów. Zobaczmy jak to działa!</p>
<p style="text-align:left;"><a name="pd_a_1047467"></a><div class="PDS_Poll" id="PDI_container1047467" style="display:inline-block;"></div><script type="text/javascript" language="javascript" charset="utf-8" src="http://static.polldaddy.com/p/1047467.js"></script>
<noscript>
<a href="http://polldaddy.com/poll/1047467/">View This Poll</a><br/><span style="font-size:10px;"><a href="http://polldaddy.com/features-surveys/">customer surveys</a></span>
</noscript></p>
<p style="text-align:left;"><a name="pd_a_1047481"></a><div class="PDS_Poll" id="PDI_container1047481" style="display:inline-block;"></div><script type="text/javascript" language="javascript" charset="utf-8" src="http://static.polldaddy.com/p/1047481.js"></script>
<noscript>
<a href="http://polldaddy.com/poll/1047481/">View This Poll</a><br/><span style="font-size:10px;"><a href="http://polldaddy.com/features-surveys/">online surveys</a></span>
</noscript></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/do-was/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Neon zgasł.</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/neon-zgasl/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/neon-zgasl/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Oct 2008 03:09:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.wordpress.com/?p=237</guid>
		<description><![CDATA[Jak już wcześniej, co prawda telegraficznie, wspominałem, Neon odmówił nam usług. Po włożeniu w niego kolejnych pieniędzy, automatyczna skrzynia przestała.. zmieniać biegi &#8211; na pierwszym biegu daleko nie zajechałem.. Tym razem nawet do mechanika się nie pofatygowałem, bo w tym momencie było już jasne, że nie ma sensu respirować Neona. Przez dwa dni miałem fatalny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak już wcześniej, co prawda telegraficznie, wspominałem, Neon odmówił nam usług. Po włożeniu w niego kolejnych pieniędzy, automatyczna skrzynia przestała.. zmieniać biegi &#8211; na pierwszym biegu daleko nie zajechałem.. Tym razem nawet do mechanika się nie pofatygowałem, bo w tym momencie było już jasne, że nie ma sensu respirować Neona. Przez dwa dni miałem fatalny nastrój, nie spodziewałem się, że te sprawy mogą tak mnie zdołować. Coż, długo mnie troski nie nękały, bo postanowiliśmy kupić zupełnie nowy samochód. Po wielu miesiącach zmagań z mechanikami i stresem przy każdym większym wyjeździe, byłem naprawdę zdeterminowany, aby kupić nowe auto. Zdecydowaliśmy się na Corollę 2009, kredyt na pięć lat &#8211; tym samym nasze narzeczeństwo nabrało jeszcze innego znaczenia :-) Prawie 4 i pół godziny spędziliśmy u dealera, byliśmy wykończeni po negocjacjach, ale było warto. Dealer wziął Neona za $900, a z ceną Corolli zszedł o 3 tysiące, dodatkowo otrzymaliśmy elektryczne szyby, zamek, klucz bezprzewodowy i zmieniarkę na 6 płyt, czego wcześniej nie chcieliśmy aby płacić mniej. Aby się upewnić, że mamy dobrą cenę, poszliśmy (dosłownie) do innego dealera Toyoty w okolicy, który nam powiedział, że jak mamy tak niską cenę, to mamy jechać i kupować go od razu, bo to jest cena po kosztach. I tak, od 25 czerwca przemieszczamy się w zupełnie innym wymiarze.. Teraz tylko trzeba zimę przejechać i jakoś mnie nie cieszy codzienne odśnieżanie samochodu i jeżdżenie na słonych drogach. Trudno, co robić.</p>
<p style="text-align:center;">
<a href='http://epizod.moskale.org/2008/10/26/neon-zgasl/img_4853-2/' title='Na wolności'><img width="150" height="150" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/uploads/2008/10/img_48531-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Corolla na wolności, w naszych rękach." title="Na wolności" /></a>
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/neon-zgasl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>U ornitologa</title>
		<link>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/u-ornitologa/</link>
		<comments>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/u-ornitologa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Oct 2008 02:12:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://epizod.wordpress.com/?p=230</guid>
		<description><![CDATA[Tak było 7 czerwca tego roku, na szczycie góry Chocoura w stanie New Hampshire, w Białych Górach. Nie chce się wierzyć jak wiele dni już minęło od tego czasu. Tego dnia było bardzo duszno, na szczycie żerowały jakieś czarne muchy, które nam skutecznie przeszkadzały. Wyjątkowo długo wspinaliśmy się na szczyt, ale to nie było istotne, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak było 7 czerwca tego roku, na szczycie góry Chocoura w stanie New Hampshire, w Białych Górach. Nie chce się wierzyć jak wiele dni już minęło od tego czasu. Tego dnia było bardzo duszno, na szczycie żerowały jakieś czarne muchy, które nam skutecznie przeszkadzały. Wyjątkowo długo wspinaliśmy się na szczyt, ale to nie było istotne, droga powrotna była początkiem zupełnie nowego etapu w naszym życiu.. Jedna z osób na szczycie zauważyła jak klękałem i szybko zapytała się, czy właśnie się zaręczyliśmy. Po usłyszeniu pozytywnej odpowiedzi, krzyknął do grona ludzi dookoła &#8220;oni się właśnie zaręczyli!&#8221; &#8211; i tak otrzymaliśmy grom oklasków i życzeń, w sumie bardzo miłe to było :) Elena była zaskoczona, ale bardzo wzruszona i szczęśliwa. Data, którą wybrałem jest wyjątkowa, bo czytając po angielsku wychodzi na June 7, 2008, czyli 06-07-08. Elena uwielbia tego typu &#8220;zbiegi okoliczności&#8221;, a mi będzie w przyszłości łatwiej pamiętać tę datę :)</p>
<p style="text-align:center;">
<a href='http://epizod.moskale.org/2008/10/26/u-ornitologa/img_45651-2/' title='Pierwsze zdjęcie po zaręczynach'><img width="150" height="150" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/uploads/2008/10/img_456511-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Mount Chocoura, 06-07-08" title="Pierwsze zdjęcie po zaręczynach" /></a>
<a href='http://epizod.moskale.org/2008/10/26/u-ornitologa/img_4566-2/' title='Elena zaręczona'><img width="150" height="150" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/uploads/2008/10/img_45661-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Elena z rodzinnym pierścionkiem" title="Elena zaręczona" /></a>
<a href='http://epizod.moskale.org/2008/10/26/u-ornitologa/img_4568-2/' title='Rodzinny pierścionek obok naszego.'><img width="150" height="150" src="http://epizod.moskale.org/wp-content/uploads/2008/10/img_45681-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Rodzinny pierścionek obok naszego." title="Rodzinny pierścionek obok naszego." /></a>
</p>
<p>Tymczasem teraz planujemy szczegóły wesela, które odbędzie się 20 czerwca przyszłego roku &#8211; w Polsce!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://epizod.moskale.org/2008/10/26/u-ornitologa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

