Dzień naszego ślubu w Polsce zbliża się nieubłaganie, raptem dwa miesiące i dwa tygodnie. Co prawda to właśnie datę 20.06 będziemy traktować jako naszą datę ślubu, to jednak nigdy nie zapomnimy tego co miało miejsce 17.01 tego roku, czyli naszego ślubu cywilnego. Sama ceremonia trwała zaledwie dwie minuty! Muszę przyznać, że two to wyjątkowo krótka chwila jak na decyzję, która na zawsze zmienia nasze życie. Sędzia odczytał odpowiednie słowa z kartki, my wypowiedzieliśmy słowa przysięgi, założyliśmy obrączki i zostaliśmy ogłoszeni mężem i żoną. Nie było muzyki, nie było puenty, to po prostu miało miejsce. Doprawdy dziwne uczucie! Myślę, że ślub kościelny mimo wszystko daje człowiekowi przeżyć ten moment w zupełnie inny sposób, nawet gdyby nie był on związany z bogiem. Oczywiście, nasza wizyta w urzędzie miasta Niskayuna (z którego pochodzi Elena) nie trwała 2 minuty, a przynajmniej 45 minut, ponieważ urządziliśmy tam małą sesję zdjęciową.

Po ceremoni ślubnej pojechaliśmy do pobliskiej restauracji, gdzie oprócz obiadu zjedliśmy również tort. Było bardzo miło, ale przez większość czasu miałem wrażenie, że to jakiś sen, że to nie ja jestem aktorem w roli głównej ;-) Od tego dnia minęło już 2.5 miesiąca, a my wciąż przyzwyczajamy się do mówienia o sobie mąż i żona. I bardzo dobrze, bo chcemy jak najwięcej wrażeń zostawić na czerwiec. Poniżej parę fotek z tego dnia, szczególnie polecam pokaz slajdów.