Jak już wcześniej, co prawda telegraficznie, wspominałem, Neon odmówił nam usług. Po włożeniu w niego kolejnych pieniędzy, automatyczna skrzynia przestała.. zmieniać biegi – na pierwszym biegu daleko nie zajechałem.. Tym razem nawet do mechanika się nie pofatygowałem, bo w tym momencie było już jasne, że nie ma sensu respirować Neona. Przez dwa dni miałem fatalny nastrój, nie spodziewałem się, że te sprawy mogą tak mnie zdołować. Coż, długo mnie troski nie nękały, bo postanowiliśmy kupić zupełnie nowy samochód. Po wielu miesiącach zmagań z mechanikami i stresem przy każdym większym wyjeździe, byłem naprawdę zdeterminowany, aby kupić nowe auto. Zdecydowaliśmy się na Corollę 2009, kredyt na pięć lat – tym samym nasze narzeczeństwo nabrało jeszcze innego znaczenia :-) Prawie 4 i pół godziny spędziliśmy u dealera, byliśmy wykończeni po negocjacjach, ale było warto. Dealer wziął Neona za $900, a z ceną Corolli zszedł o 3 tysiące, dodatkowo otrzymaliśmy elektryczne szyby, zamek, klucz bezprzewodowy i zmieniarkę na 6 płyt, czego wcześniej nie chcieliśmy aby płacić mniej. Aby się upewnić, że mamy dobrą cenę, poszliśmy (dosłownie) do innego dealera Toyoty w okolicy, który nam powiedział, że jak mamy tak niską cenę, to mamy jechać i kupować go od razu, bo to jest cena po kosztach. I tak, od 25 czerwca przemieszczamy się w zupełnie innym wymiarze.. Teraz tylko trzeba zimę przejechać i jakoś mnie nie cieszy codzienne odśnieżanie samochodu i jeżdżenie na słonych drogach. Trudno, co robić.