Krótka przerwa na blogu wynikała z mojego kiepskiego nastroju.. a ten się popsuł, bo Neon sprawił mi wiele kłopotu, stresu i otworzył ramiona na kolejne dolary. W czwartek, jechałem na autostradzie i jak zwolniłem, aby przejechać przez bramki, zauważyłem przy rozpędzaniu, że automatyczna skrzynia biegów ma problemy ze zmianą biegów, Neon nie mógł prawie ruszyć, choć jak już jechał bez zmiany biegu, było ok. Pojechałem do sklepu z częściami i powiedzieli mi, że pewnie brakuje płynu do automatu, więc go dolałem, bo faktycznie brakowało. Myślałem, że temat będzie na jakiś czas zamknięty (choć ostrzegli mnie, że jak się skrzynia raz skonciła, to już lepiej nie będzie..), ale oczywiście się myliłem, to był zły dzień. Po przejechaniu paru minut wyskoczyła kontrolka z ikoną silnika, Neon zaczął piszczeć, wróciłem do sklepu. Podłączyli do komputera, problemy ze skrzynią i nic poza tym, jak będę już na autostradzie i na ostatnim biegu, to nic nie powinno się stać. Ok, wjechałem na autostradę, kontrolka się zapaliła, ale zignorowałem – jak wskazali. Po krótkim czasie Neon zaczął piszczeć, ale tym razem temperatura silnika podskoczyła do maksimum.. Myślałem, że już po Neonie, zjechałem do stacji benzynowej, Neon zgasł, spod maski wyleciał cieniutki dym. Otworzyłem maskę, przyjąłem nieprzyjemny zapach, postanowiłem Neona już nie ruszać.. Przyjechała laweta i 150km jechaliśmy z Neonem do Bostonu. W piątek rano przyjechał drugi laweciarz, wziął Neona do mechanika. Generalnie, spodziewaliśmy się najgorszego – kosztów naprawy przewyższających wartość samochodu. Miałem takiego doła, że nie miałem na nic ochoty.. Dzisiaj rano mechanik oświadczył, że uszkodziła się chłodnica i olej oraz płyn do automatu wyciekały, przez co biegi nie śmigały, a silnik się przegrzewał, $650 do naprawy, czyli dużo mniej niż się spodziewaliśmy, ale do cholery, to kolejne pieniądze które muszę wydać na Neona.. Na nowy samochód mnie nie stać, muszę naprawiać. Ech… nigdy więcej nie kupię amerykańskiego samochodu, następne kółka wyjadą od Toyoty.