Dostałem dzisiaj od znajomej z pracy dokument ze zdjęciami z baru fast food w Beijing (Pekinie): Beijing Fast Food. Spodziewałem się egzotyków, ale to co zobaczyłem raczej przekroczyło moje “oczekiwania”. Mam przeczucie, że Europejczycy polecą na igrzyska z własnym prowiantem :) Swoją drogą, zastanawia mnie dlaczgeo w Polsce (i poza nią) nie ma polskiej sieci szybkiego jadła, a może już taka jest, tylko ja o niej nie wiem. Niestety, im dłużej jestem w Stanach, tym mniej wiem co nowego w kraju..
by Anonymous
16 May 2008 at 01:14
Swiat sie zmienia!!W Polsce tez czasami mozna trafic na podobne rzeczy do jedzenia!:) 2 miesiace temu bylem na imprezie gdzie byly smazone jedabniki,ugotowane kaczki w srodku jajka itp.To sie nazywa globalizacja rynkow zywnosci!:)
by Anonymous
16 May 2008 at 01:14
Oliwer
by Jakub
17 May 2008 at 19:23
Ale chyba chwile potrwa zanim bedziemy mogli zjesc smazonego konika morskiego, lub skorpiona w budce na dworcu PKP :)
by adam.t
22 May 2008 at 15:38
Jakub, podejrzewam, że jakby spróbować większość z tych rzeczy, spokojnie przeżylibyśmy do następnego rana i nie tylko… najwyżej z mniejszą liczbą kubków smakowych… ;-)
Sam kiedyś zostałem oprowadzony po lokalnych knajpkach w Pekinie (taki, w których raczej nie karmią turystów) i bardzo (bardzo!) sobie tę wycieczkę chwaliłem! od tego czasu mogę nawet próbować potrawy 9-stopniowe (w 10-stopniowej chińskiej skali ostrości)(4 stopnie – zwykle oznacza śmierć w męczarniach dla typowego Europejczyka…)
Natomiast ekstremalną przygodą może być próbowanie potraw w polskich barach przydrożnych… i to jadło jest nie tylko szybkie, ale i szybko-goniące….
by adam.t
22 May 2008 at 16:09
i taki mały albumik przygotowałem… z jedzeniem, które widziałem w różnych miejscach…. zapraszam: http://www.turowiec.net/pic/food
by Jakub
24 May 2008 at 21:40
Świerszcze z Namibii wyglądają wyjątkowo interesująco, palce lizać! :-)