Przez ok. 30 minut oglądałem dzisiaj wiadomości w pstrokatym CNN. Mówiono głównie o najkrwawszym dniu w Iraku i o kolejnych ofiarach w Darfurze, głównie z racji tego, że Bush miał skomentować trwające tam od paru lat ludobójstwo. Wiadomości z Iraku, niestety, stały się „chlebem powszednim”, kolejne liczby zabitych, ranionych, okaleczonych na całe życie, nie wzruszają już bezwładnych emocji. Tu oczywiście liczy się skrupulatnie każdego amerykańskiego żołnierza (3468 Maj-29, źródło), Ameryka kocha „statystykę”. Najbardziej krwawy dzień w tygodniu, miesiącu, roku, od początku, największy zamach, naj… Śmiertelne liczby po stronie Irakijczyków są z reguły estymowane, używa się zwrotów typu „co najmniej”, „ponad”, „około”. Na początku tego miesiąca liczba zabitych cywilów wahała się między 64575 a 70724 (źródło), granica błędu sięga 6149! Oczywiście liczba ta nie zawiera pozostałych ofiar poległych w Iraku – żołnierzy irackich, żołnierzy koalicji, dziennikarzy, itd. A tak naprawdę, to co mną ruszyło to informacja z Sudanu. Liczba zabitych w konflikcie w Darfurze (2003-dzisiaj) szacowana jest na 200000-400000, liczba uchodźców wynosi ponad 2,5mln (źródło)!! Tu statystyki szastają ludźmi niczym piaskiem na plaży…

No i teraz do sedna. 11 września zginęło 2997 ludzi. Świat się zatrzymał, świat się zmienił. Książki historyczne będą rozpoczynać nowy rozdział właśnie od tego wydarzenia. Ludzie na całym świecie zapalali znicze, wysyłali kondolencje, agencje informacyjne nie śmiały informować o innych wydarzeniach ze świata. Gazety miesiącami analizowały, opisywały.. Świat poświęcił czas Ameryce, poświęcił jej swoją uwagę na długi czas. Dlaczego nic podobnego nie dzieje się w przypadku mordowanych w Iraku i Sudanie? Bo te mordy są mniej widowiskowe? Myślę, że swoją rolę odegrał fakt, iż te wydarzenia rozciągają się w czasie, nie nastąpiły w ciągu jednego dnia. Ale czy to powinno mieć jakiekolwiek znaczenie? Czy dzisiejszy świat byłby równie obojętny wobec 6-letniej okupacji Polski przez Hitlera? Nikogo nie oskarżam, tak mnie to po prostu zastanawia. Życia ludzkiego nie można ważyć, każda tragedia jest inna, ale dlaczego jesteśmy tacy selektywni? Oczywiście, człowiek nie może żyć każdego dnia umartwiając się nad każdą niewinną ofiarą poległą w kolejnym mordzie. Jak jednak poruszyć świat, przecież można coś zmienić.. Mój współpracownik, Bob, zastanawiał się nad tym, jak obudzić rozsiadły w fotelach naród amerykański. Myśli, że gdyby wprowadzono pobór do wojska, to wtedy ludzie wyszliby na ulice. Czyli o to właśnie chodzi? O nasz własny interes? Dalej tylko utwierdzam się w tym, że człowiek jest z natury „zły”. „Dobra” uczymy się z przepisów kultury i religii. Bo gdyby tak nie było, skąd te wieczne wojny i ludobójstwa? Dramat.

To tak dla odwrócenia uwagi od mojego lewego uda i mięśnia obszernego przyśrodkowego.