Dzisiaj pojechaliśmy domową ekipą nad Atlantyk. Mogliśmy sobie pozwolić na pełen skład, ponieważ Amerykanie obchodzą dziś Memorial Day, czyli Święto Weterana, dzień wolny dla wszystkich. Wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Gloucester (czyt. glołster), aby uniknąć korków. Na miejscu zastał nas jednak totalny marazm, lekki deszcz, chłód i brak perspektyw na udany dzień. Na szczęście po dwóch godzinach, których większość spędziliśmy w przytulnej kafejce, słońce przebiło się przez chmury i zrobiło się sympatycznie. W pewnym momencie było nawet tak gorąco, że postanowiłem się schłodzić w oceanie. To chyba jednak nie było dobre słowo, lepszym byłoby zmrozić. Ocean 28 maja ma temperaturę raczej jednocyfrową, szczególnie na północ od Bostonu.

Po paru godzinach spacerowania po parku w Gloucester, pojechaliśmy do Rockport, bardzo malowniczej miejscowości położonej (również nad Atlantykiem) zaledwie parę mil na północ. Okazało się, iż to mekka artystów, szczególnie malarzy. Dawno nie widziałem tylu galerii nagromadzonych w jednym miejscu. Małe uliczki, stare domy, szum oceanu, ryba w powietrzu, brak wszelkich znaków towarowych – zupełnie inna Ameryka, niż ta, z którą się stykam na codzień. Ludzie też wydawali się dużo milsi niż zwykle, a może to po prostu mój dobry nastrój miał na to wpływ.

Poniżej parę fotek, po otworzeniu musicie kliknąć na lupę, aby zobaczyć większy format. Pod zdjęciami umieściłem dodatkowe komentarze.

Gloucester Rockport Ocean View
Rockport Bank Rockport Pier
Framingham Crew