Kolejną zimę spędzam w Bostonie, i po raz kolejny nie zasypał nas śnieg i nie było żadnej śnieżycy..Ostatnio jest mroźno, ale śniegu tak naprawdę nie ma. Może i dobrze, bo nie mam opon zimowych, choć widząc zapał tutejszych drogowców, nawet bez zimówek dałbym radę. Odnoszę wręcz wrażenie, iż ludzie odpowiadający za stan dróg po prostu nie mają co robić i z utęsknieniem patrzą w pochmurne niebo. Tydzień temu spadło parę centymetrów śniegu… o 8 rano drogi były czarne, ale soli (tudzież jakiegoś chlorku) chłopaki tyle wysypali na powierzchnię, że przez parę dni musiałem używać wycieraczek, żeby cokolwiek widzieć..A tak z innej, nieco mniej słonej beczki.. Znalazłem dzisiaj nową aplikację webową, co prawda jeszcze w fazie rozwojowej, ale już można z tego korzystać – Google Reader. Szczególnie polecam ludziom, którzy codziennie czytają kilka(naście) serwisów prasowych. Rewelacyjny agregat wieści, interfejs bardzo intuicyjny, polecam dodanie paru subskrypcji i tagów, żeby zobaczyć jak to działa. Teraz, zamiast otwierać 10 stron co 10 minut, będę miał jedną otwartą, która sama poinformuje o nowych postach. No i jak z każdą aplikacją od Google, mam do tego dostęp z dowolnego komputera z dostępem do Internetu. Google wielkością zaczyna nieco martwić, ale kreatywnością zawsze mi imponował.