Framingham to niemała, aczkolwiek nieduża sypialnia Bostonu. Znajduje się tutaj największa społeczność brazylijska w USA (wg Rodrigo i Fabio), choć to nie ta sama ekipa, która mieszkała w Somerville, czy Everett. Tutejsi Brazylijczycy mają własne interesy, eleganckie domy, samochody, itd., ale nie brakuje też operatorów łopaty i konserwatorów powierzchni płaskich. W samym mieście znajdują się trzy zbiorniki wodne – dwa zalewy i jezioro oraz dużo zieleni. Ładnie tu!

Po pierwszym tygodniu pobytu odnajduję własny rytm. Wczoraj zapisałem się do klubu “Focus on Fitness”, do którego dojeżdżam 3 minuty samochodem. Dzisiaj tam biegałem i podnosiłem jakieś ciężary, trzeba się uzbroić na lato :) Ostatnie parę dni aura nie dopisywała, a ja miałem dużo roboty na głowie, więc jak na razie eksploracja rejonu kiepska.. Za tydzień planuję zrobić wypad w góry do stanu New Hampshire, albo Maine. Zbieram ekipę i mam nadzieję, że temat wypali, w końcu muszę wykorzystać ten fakt, że mam samochód! Poniżej dwie fotki mojego Dodge Neon’a: