Wracając wczoraj z pracy, Evan znalazł na chodniku zwinięty banknot. Pomyślał, pewnie jeden dolar, na szczęście. Po chwili jednak, rozwinął kawałek papieru, i zamiast zobaczyć Jurka Waszyngotna, zobaczył posępną postać Bena Franklina. Tym sposobem, wzbogacił się o $100, czyli o tyle, ile przeciętny pracownik McDonalda zarobi w ciągu dwóch pełnych dni pracy… Evan takich pieniędzy jednak nie chowa do portfela – zaprosił wszystkich do baru na parę Heinekenów.Poszliśmy zatem do Good Time, czyli wielkiego hangaru, w którym serwuje się różnego rodzaju rozrywkę. W życiu nie widziałem tylu stołów bilardowych w jednym miejscu – 100? 150? Setki różnych automatów do gry, autodrom, boisko do streetballa, małe boisko i automat do trenowania baseballa, kilka barów – wszystko w jednym budynku.

Po paru piwkach, Fabio wpadł na pomysł, aby zagrać w Laster Tag, czyli coś a’la paintball, ale z laserami zamiast farby. Każda osoba założyła na siebie plastikową kamizelkę z przyczepionym na kablu pistoletem, który trzeba było trzymać w obu rękach, aby móc strzelać. My byliśmy czerwoni, oni (nieznani nam ludzie), niebiescy. Weszliśmy do środka ciemnego pomieszczenia, które miało strukturę sera szwajcarskiego. W pewnym momencie włączono głośną muzykę, tak aby prawie nie dało się komunikować i zaczęła się zabawa… Dla mnie największą trudnością było rozponawanie koloru – chyba więcej razy strzeliłem do swoich (paru czerwonych nie było z naszego towarzystwa). Biegałem pomiędzy dziwnymi kształtami i starałem się unikać niebieskiego laseru na kamizelce….Zabawa była rewelacyjna. Na końcu, każdy otrzymał wydruk z ilością zdobytych punktów – nawet tak źle mi nie poszło, byłem w czołówce drugiej połowy tabeli :) Następnym razem pójdziemy na paintball, który znajduje się w budynku obok.

Przy okazji poznaliśmy ekipę z Somerville – język urzędowy: portugalski!