Przechadzając się z Eleną po Waszyngtonie natknąłem się na nietypowy monument – skamieniałe drzewa. Nie wiedziałem, że takie coś w ogóle istnieje! W wyniku pewnych procesów chemicznych (np. zastępowania części organicznych kwarcem) drzewo zamienia się w kamień. Taki proces trwa kilka(set) wieków, więc trudno byłoby doczekać się aż sosna przed domem zamieni się w rzeźbę.. Takie okazy można spotkać tylko w trzech miejscach na Ziemii – Argentynie, Grecji i USA. Te, które my widzieliśmy pochodziły z narodowego parku w Arizonie.
Waszyngton to w ogóle ciekawe miejsce, byłem tam już trzeci raz i za każdym razem bardziej mi się podoba. Zanim miasto było zbudowane, zostało precyzyjnie zaplanowane urbanistycznie i efekt jest naprawdę imponujący. W samym centrum znajduje się tzw. “Nationall Mall”, czyli odcinek otwartej przestrzeni pomiędzy Kapitolem a monumentem Waszyngtona. Wzdłuż tej osi znajduje się szereg muzeów, których zwiedzanie zajęłoby dobre parę tygodni! Większość budynków w tej okolicy powstała w drugiej połowie XIX wieku i została wybudowana w stylu neoklasycystycznym, tak jak np. Pałac Łazienkowski w Warszawie. “The Mall” to najbardziej popularne miejsce dla turystów i ludzi, którzy chcą protestować wobec polityki rządu. Tu między innymi Forrest Gump przemawiał do wyłączonego mikrofonu i w wodzie po kolanach brnął do swojej ukochanej Jenny :)
